W romantycznym filmie science fiction „Her” z 2013 roku głos sztucznej inteligencji Samanthy należy do Scarlett Johansson. Ale podczas zdjęć Joaquin Phoenix rozmawiał z zupełnie inną aktorką. Samantha Morton była na planie codziennie, a jej wykonanie zastąpiono dopiero na etapie montażu.
Prawdziwa rozmowa z niewidzialną postacią
Spike Jonze, reżyser filmu, tłumaczył w wywiadzie NPR, że Morton pracowała w osobnym pomieszczeniu i rozmawiała z Phoenixem przez słuchawki. Pozwalało to aktorowi reagować na emocje drugiej osoby zamiast udawać kontakt z nagranym głosem.
W późniejszym montażu twórcy uznali jednak, że film potrzebuje nieco innej interpretacji Samanthy. Jonze podkreślał, że nie chodziło o brak umiejętności Morton. Scarlett Johansson została zaangażowana, gdy zasadnicza część zdjęć już się zakończyła.
Nie wystarczyło przeczytać tekst w studiu
Johansson nagrywała dialogi, a Phoenix czasem przychodził do studia odtwarzać sceny, aby zachować naturalne emocje. Samantha zaczyna jako system operacyjny, który dopiero poznaje świat i buduje własną osobowość. Wszystkie zmiany musi więc przekazać intonacją i rytmem mówienia.
To inny sposób tworzenia niewidocznej postaci niż Mandalorianin, którego głos i ruchy powstają dzięki pracy kilku osób. W „Her” widz w ogóle nie ogląda fizycznej reprezentacji Samanthy.
Dlaczego nie pokazano twarzy systemu?
Twórcy rozważali różne obrazy bohaterki, ale uznali, że ograniczą one wyobraźnię widza. Dzięki niewidzialnej rozmówczyni opowieść staje się bardziej osobista.
Rola w „Her” pokazuje inną stronę kariery aktorki, kojarzonej z widowiskowym Marvelem. Jej późniejszy spór z Disneyem o film Black Widow dotyczył ogromnej produkcji, a tutaj najważniejszą rolę odegrał głos nagrany po zakończeniu zdjęć. To niezwykły przykład aktorstwa bez obecności przed kamerą.
Scarlett Johansson na festiwalu w Toronto we wrześniu 2013 roku. Fot. GabboT / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0.
