Rola Dani w horrorze „Midsommar” z 2019 roku była dla Florence Pugh jednym z najbardziej wyczerpujących doświadczeń. W podcaście Louisa Theroux wyznała po latach, że podczas zdjęć celowo doprowadzała siebie do silnych emocji, aby wiarygodniej zagrać rozpacz bohaterki. Kiedy po zakończeniu pracy leciała na kolejny plan, zobaczyła przez okno znajomy krajobraz i niespodziewanie zaczęła płakać.
Film, w którym słońce nie daje poczucia bezpieczeństwa
„Midsommar” Ariego Astera rozgrywa się przede wszystkim w jasno oświetlonej szwedzkiej osadzie. Dani, grana przez Florence Pugh, przyjeżdża na letni festiwal z partnerem i jego znajomymi. Jest po traumatycznych wydarzeniach rodzinnych i próbuje utrzymać relację, która nie daje jej wystarczającego wsparcia. Tymczasem za spokojnymi rytuałami mieszkańców zaczynają kryć się niepokojące praktyki.
Film nie buduje grozy tradycyjnym mrokiem. Intensywne światło i piękne krajobrazy kontrastują z dramatycznymi emocjami głównej bohaterki. Przez znaczną część historii twórcy pokazują przede wszystkim twarz Pugh, często w długich scenach płaczu.
Co powiedziała po latach?
W 2025 roku w podcaście „The Louis Theroux Podcast” aktorka przyznała, że podczas tej produkcji przekraczała własne granice emocjonalne. Wspominała, że próbowała w sobie wywoływać uczucia zbliżone do przeżyć Dani, lecz uznała później tę metodę za zbyt obciążającą. Nie traktowała już jej jako sposobu pracy, do którego chce wracać.
Po zakończeniu „Midsommar” miała tylko kilka dni przerwy przed wyjazdem do Bostonu na zdjęcia do „Małych kobietek”. Kiedy z samolotu widziała okolice Budapesztu, w którym kręcono horror, poczuła, jakby pozostawiała bohaterkę samą z jej dramatem. To właśnie wtedy zaczęła płakać.
Aktorstwo nie powinno wymagać krzywdzenia siebie
Pugh zaznaczyła, że nie stosuje już podobnego sposobu budowania roli. Jej wspomnienie pokazuje, że dobry efekt na ekranie nie musi oznaczać bezpiecznej i zdrowej metody dojścia do niego.
W innych filmach przygotowania skupiają się przede wszystkim na umiejętnościach fizycznych, jak trening tenisa Zendayi do Challengers czy lekcje łucznictwa Jennifer Lawrence u olimpijki. Pugh budowała swój występ przede wszystkim za pomocą emocji i gestów.
Dwa lata później aktorka zdobyła uwagę mediów dzięki swoim modowym decyzjom, a ogolenie głowy przed filmem We Live in Time stało się kolejnym głośnym momentem jej kariery. Historia „Midsommar” pokazuje jednak mniej widowiskową stronę zawodu: długotrwały koszt emocjonalny, który nie zawsze widać podczas premiery.
Florence Pugh na Comic-Con w San Diego 20 lipca 2019 roku, podczas roku premiery horroru Midsommar. Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0.
