Na Met Gali 1 maja 2023 roku Florence Pugh pojawiła się w białej sukni Valentino i spektakularnym, wysokim nakryciu głowy. Największe zaskoczenie kryło się jednak tuż pod nim: aktorka miała niemal całkowicie wygoloną głowę. W sieci natychmiast zaczęto zgadywać, czy była to modowa prowokacja, czy część przygotowań do filmu.
Biała kreacja i nagła zmiana wizerunku
Stylizację Pugh przygotowano na bal w Metropolitan Museum of Art poświęcony Karlowi Lagerfeldowi. Suknia Valentino miała długi tren, a lekkie czarne pióra tworzyły kontrast z bardzo krótkimi włosami aktorki. Jej decyzja zdominowała relacje z czerwonego dywanu, choć na gali pojawiły się setki znanych osób.
Gdy pojawiły się spekulacje, część mediów wiązała zmianę z nowym filmem „We Live in Time”, w którym Pugh grała u boku Andrew Garfielda. W innych relacjach podkreślano jej dążenie do większej swobody wobec oczekiwań branży dotyczących wyglądu kobiet. Dopiero późniejsze wypowiedzi pozwoliły lepiej połączyć te wątki.
Nie chciała udawać przemiany za pomocą peruki
W wywiadzie dla „Vanity Fair” z 2024 roku Florence Pugh opowiedziała, że sama zaproponowała reżyserowi Johnowi Crowleyowi obcięcie włosów do roli Almut. Jej bohaterka w filmie zmaga się z poważną chorobą. Twórca sugerował, że możliwe byłoby wykorzystanie peruk, ale aktorka uznała, że fizyczna przemiana pomoże jej wiarygodniej stworzyć postać.
Pugh prostowała przy tym internetowe przekonanie, jakoby zgolenie włosów miało być wyłącznie manifestem odzyskiwania własnej tożsamości. Tego rodzaju deklaracji nie składała. Jednocześnie mówiła wcześniej, że ograniczenie makijażu i fryzury pozwala publiczności skupić się na twarzy i aktorstwie, a nie na hollywoodzkim blasku.
Rola zamiast samego efektu
„We Live in Time” opowiada o związku Almut i Tobiasa, granych przez Pugh i Andrew Garfielda. Historia celowo przeskakuje między różnymi momentami ich wspólnego życia. W ten sposób widz stopniowo poznaje nie tylko radosne chwile, lecz także trudne wybory stojące przed bohaterami.
O pracy nad innymi wymagającymi rolami pisaliśmy już w historii Anne Hathaway, która naprawdę ścięła włosy na planie Nędzników. Inny rodzaj przygotowań pokazała Margot Robbie trenująca jazdę figurową do Ja, Tonya. Takie przemiany nie są koniecznym warunkiem dobrego aktorstwa, ale bywają istotne dla konkretnej roli.
W przypadku Pugh najbardziej interesujące nie jest samo zgolenie włosów. Jest nim fakt, że widowiskowy moment na Met Gali był widocznym skutkiem decyzji podjętej wcześniej na planie kameralnego dramatu, a nie wyłącznie próbą zwrócenia na siebie uwagi.
Florence Pugh podczas San Diego Comic-Con w 2019 roku, zanim zmieniła fryzurę do filmu We Live in Time. Autor: Gage Skidmore, Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0.
