Patrick Bateman z „American Psycho” uśmiecha się, wygłasza uprzejme formułki i sprawia wrażenie człowieka idealnie dopasowanego do eleganckiego świata finansów. Christian Bale przygotowując tę postać czerpał inspirację z zaskakującego źródła: telewizyjnego wywiadu Toma Cruise’a. Tak przynajmniej zapamiętała to reżyserka Mary Harron, która opisała aktorski pomysł w rozmowie z mediami.
Idealny garnitur i niepokojący uśmiech
Film z 2000 roku jest satyrą na nowojorską kulturę bogactwa i obsesję sukcesu. Główny bohater pracuje na Wall Street, porównuje z kolegami wizytówki i rytuały pielęgnacyjne, a jednocześnie prowadzi podwójne życie. Bale gra jego zewnętrzną uprzejmość tak mocno, że momentami staje się groteskowa.
Harron wspominała, że aktor zwrócił uwagę na występ Toma Cruise’a w programie Davida Lettermana. Uderzyła go intensywna przyjazność i niezwykle mocna energia pozornie zwykłej rozmowy. Według reżyserki Bale zaczerpnął z niej pomysł na publiczną maskę Batemana.
Czy film przedstawia Toma Cruise’a jako złoczyńcę?
Nie. Punktem odniesienia był sposób zachowania dostrzeżony w konkretnym telewizyjnym nagraniu, a nie prawdziwy charakter Cruise’a. To przykład aktorskiej obserwacji, w której pojedyncza cecha zostaje wyolbrzymiona i przeniesiona do fikcyjnej postaci. Przypisywanie w związku z tym Cruise’owi cech filmowego mordercy byłoby nieuprawnione.
W późniejszej karierze gwiazdor „Mission: Impossible” wielokrotnie zaskakiwał pracą fizyczną, m.in. podczas prawdziwego skoku motocyklem z urwiska. Bale z kolei zasłynął z radykalnego przekształcania wyglądu i sposobu poruszania się w zależności od roli.
Film, który bywa błędnie odczytywany
W 2025 roku Harron mówiła dla Letterboxd, że ze zdumieniem obserwuje widzów traktujących Patricka Batemana jako wzór sukcesu. Jej zdaniem film właśnie z takiej kultury szydzi. Uśmiech, garnitur i perfekcyjna fryzura miały wydobywać absurd świata, w którym pozory stają się ważniejsze od człowieczeństwa.
Zbliżoną tematykę pieniędzy i pozorów można odnaleźć w Wilku z Wall Street z Margot Robbie i Leonardem DiCapriem, choć Martin Scorsese opowiadał historię w zupełnie innym tonie. Oba filmy przypominają, że elegancja i luksus w kinie mogą być nie tyle oznaką sukcesu, ile narzędziem krytyki.
Najbardziej zapada w pamięć właśnie sztuczny uśmiech Batemana. Przybiera go wtedy, gdy próbuje zachować pozory normalności, a widz zaczyna rozumieć, że pod gładką powierzchnią może nie znajdować się nic wiarygodnego.
Christian Bale na Toronto International Film Festival w 2019 roku, zdjęcie ilustracyjne do American Psycho z 2000 roku. Fot. John Bauld / JiBs. / Wikimedia Commons, CC BY 2.0.
