Przez ponad dwie dekady Leonardo DiCaprio był regularnie wymieniany wśród najlepszych aktorów Hollywood. Miał nominacje, sławę i znakomite role, ale nie miał Oscara za aktorstwo. Wszystko zmieniło się 28 lutego 2016 roku.
Od „Co gryzie Gilberta Grape’a” do „Zjawy”
Pierwsza nominacja przyszła wcześnie – za drugoplanową rolę w „Co gryzie Gilberta Grape’a”. Później Akademia doceniała DiCaprio między innymi za „Aviatora”, „Krwawy diament” i „Wilka z Wall Street”. Zwycięstwo ciągle pozostawało poza zasięgiem, a internet zapełnił się żartami o jego niekończącym się oczekiwaniu na statuetkę.
Oscar za „Zjawę”
Przełomem stała się rola Hugh Glassa w „Zjawie” w reżyserii Alejandro G. Iñárritu. Film opowiada o walce o przetrwanie w brutalnych warunkach. Obok DiCaprio wystąpił Tom Hardy, również nominowany do Oscara za ten film.
Podczas ceremonii w 2016 roku „Zjawa” zdobyła trzy statuetki: za najlepszą pierwszoplanową rolę męską, reżyserię i zdjęcia. Gdy ogłoszono nazwisko DiCaprio, publiczność zareagowała owacją. Aktor w przemówieniu podziękował ekipie filmowej i zwrócił uwagę na problem zmian klimatu.
Dlaczego ten moment przeszedł do historii?
Nie każdy Oscar budzi tak wielkie emocje poza światem filmu. Tym razem widzowie przez lata śledzili kolejne nominacje aktora i jego współpracę z wybitnymi reżyserami. Nagroda była symbolicznym finałem długiej historii, której częścią stała się nawet internetowa kultura memów.
DiCaprio później wystąpił również w „Pewnego razu… w Hollywood”. O medialnym zamieszaniu wokół tej produkcji przeczytasz w naszym artykule o konferencji w Cannes z 2019 roku.
Zdjęcie ilustracyjne: Leonardo DiCaprio w 2019 roku. Autor Glenn Francis / PacificProDigital, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.
