Dziś charakterystyczne elektroniczne załamanie głosu w „Believe” brzmi znajomo, ale w 1998 roku publiczność nie słyszała wcześniej czegoś podobnego w tak wielkim popowym przeboju. Producent Mark Taylor użył programu Auto-Tune w sposób celowo nienaturalny. Wytwórnia chciała pozbyć się dziwnego efektu, a Cher stanowczo odmówiła. Niedługo później piosenka zdobyła szczyty list przebojów.
Technologia do poprawiania, użyta do tworzenia
Auto-Tune opracowano przede wszystkim do korygowania drobnych niedokładności intonacji. Taylor odkrył jednak, że przy bardzo szybkiej zmianie wysokości dźwięku program może tworzyć wyraźne, niemal robotyczne przejścia między nutami. Zamiast ukrywać obróbkę, zastosował ją tak, aby każdy słuchacz od razu zwrócił uwagę na wokal.
Magazyn „Sound On Sound” po latach opisał ten zabieg jako jeden z pierwszych tak głośnych przykładów wykorzystania słyszalnych skutków Auto-Tune w celach artystycznych. Początkowo twórcy chcieli zachować techniczną metodę w tajemnicy i wspominali w wywiadach o innym urządzeniu.
To sama Cher obroniła efekt
Według relacji przytoczonych przez wytwórnię Rhino i producentów piosenki kierownictwo obawiało się, że odbiorcy nie rozpoznają głosu Cher. Wokalistka była jednak przekonana, że ten właśnie fragment nadaje utworowi świeżość. Nie zgodziła się na powrót do zwykłego brzmienia. Jej stanowczość zdecydowała, że ostateczna wersja zachowała elektroniczne przejścia.
Wideo: Believe – oficjalny teledysk Cher, zremasterowany w 4K.
Przebój, który dostał własną nazwę techniczną
W następnych latach ten sposób obróbki zaczęto nazywać „efektem Cher”. Wokalne przekształcenia pojawiały się u wielu wykonawców, od muzyki tanecznej po hip-hop. Piosenka osiągnęła pierwsze miejsce amerykańskiej listy Billboard Hot 100 w 1999 roku, pokazując, że ryzykowny zabieg produkcyjny może trafić do masowej publiczności.
Dużo później elektroniczną nostalgię ożywiła Dua Lipa, sięgając po taneczny pop na albumie Future Nostalgia. A Madonna w Vogue wykorzystała z kolei całkowicie inny sposób na zmianę muzycznej estetyki, czerpiąc z nowojorskiej kultury ballroom.
W historii muzycznych innowacji ważny jest nie tylko sam nowy sprzęt. Równie istotne okazuje się to, czy artysta odważy się zostawić brzmienie, które początkowo wydaje się producentom zbyt dziwne. W „Believe” decyzja Cher sprawiła, że eksperyment nie zniknął z końcowego miksu.
Cher na scenie podczas koncertu w Ottawie 26 kwietnia 2014 roku, ilustracja do przeboju Believe z 1998 roku. Fot. David Carroll / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0.
