Dziś trudno wyobrazić sobie zakończenie „Titanica” bez „My Heart Will Go On”. Jednak zanim ballada Céline Dion trafiła do filmu Jamesa Camerona, kompozytor James Horner musiał przekonać reżysera, że piosenka w ogóle pasuje do tej historii. Przygotował demo z wokalistką, a następnie czekał na odpowiedni moment, żeby je zaprezentować.
Reżyser nie chciał zwykłej piosenki popowej
James Horner pracował nad muzyką do wielkiego widowiska o katastrofie transatlantyku. Cameron początkowo nie był przekonany do pomysłu wykorzystania współczesnego przeboju podczas napisów końcowych. Obawiał się, że piosenka sprawi, iż film zacznie przypominać typową komercyjną produkcję ze ścieżką dźwiękową nagraną do promocji.
Horner uważał inaczej. Wraz z autorem tekstu Willem Jenningsem przygotował balladę opartą na motywie muzycznym obecnym już w filmie. Dzięki temu melodia w napisach miała przypominać emocje budowane przez całą historię.
Jak Dion wspominała pierwsze spotkanie z utworem?
W archiwalnym wywiadzie opublikowanym przez serwis poświęcony twórczości Hornera wokalistka opowiadała, że kompozytor zagrał jej piosenkę i próbował sam zaśpiewać. Początkowo nie była przekonana, ale jej mąż i menedżer René Angélil zaproponował nagranie demonstracyjnej wersji. Relacje o pierwszej reakcji Dion różnią się między wywiadami, dlatego trudno sprowadzać ją do prostego twierdzenia, że stanowczo odrzuciła utwór.
Horner później mówił, że schował gotowe demo na około dwa tygodnie i wybrał moment, w którym Cameron mógł spokojnie go wysłuchać. Reżyser zaakceptował propozycję, a piosenka stała się częścią końcowego filmu.
Światowy przebój i jedna z najważniejszych melodii kina
„My Heart Will Go On” zdobyło Oscara za najlepszą piosenkę filmową w 1998 roku. Z czasem stało się największym muzycznym symbolem „Titanica”, choć sam film miał też osobne nagrody za ścieżkę dźwiękową. Wiele lat później Céline Dion poruszyła publiczność śpiewając na wieży Eiffla podczas igrzysk 2024.
Na ekranie historia Rose i Jacka, granych przez Kate Winslet i Leonarda DiCapria, zyskała scenę tak rozpoznawalną, że jej rekwizyt sprzedano za setki tysięcy dolarów. DiCaprio zdobył później pierwszego aktorskiego Oscara dopiero w 2016 roku.
W historii piosenki najbardziej fascynujący jest kontrast: dziś jej obecność w filmie wydaje się nieunikniona, ale na początku była dopiero pomysłem kompozytora, który bał się, że reżyser nie zechce go nawet wysłuchać.
Céline Dion na koncercie w Birmingham 3 sierpnia 2017 roku, zdjęcie ilustracyjne do nagrania My Heart Will Go On w 1997 roku. Fot. Egghead06 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0. Zdjęcie ilustracyjne.
