Gdy w „La La Land” Ryan Gosling siadał przy pianinie, widzowie mogli odnieść wrażenie, że od lat gra jazz. Tymczasem aktor przygotowywał się do tej roli przez zaledwie kilka miesięcy. Efekt był tak przekonujący, że wiele osób podejrzewało wykorzystanie dublera dłoni.
Trzy miesiące intensywnej nauki
W musicalu Damiena Chazelle’a z 2016 roku Gosling zagrał Sebastiana, pianistę marzącego o własnym klubie jazzowym. Żeby wiarygodnie zagrać muzyka, nie mógł tylko udawać ruchów przy klawiaturze. Przez około trzy miesiące ćwiczył pod kierunkiem nauczycielki Liz Kinnon. Zajęcia zajmowały mu kilka dni w tygodniu, a do tego dochodziła samodzielna praca.
W rozmowach o filmie współtwórcy podkreślali, że aktor poświęcił mnóstwo czasu na naukę partii przygotowanych specjalnie do musicalu. Przygotowania odbywały się równolegle z próbami choreograficznymi Emmy Stone.
Bez komputerowych sztuczek przy klawiaturze
Kompozytor Justin Hurwitz oraz reżyser potwierdzali, że w scenach gry na pianinie widać dłonie samego Goslinga. Nie korzystano z dublera dłoni ani komputerowego zastępowania jego palców. Oczywiście nie oznacza to, że aktor sam nagrał całą ścieżkę instrumentalną filmu. Chodzi o widoczne na ekranie wykonanie partii podczas zdjęć.
To robi szczególne wrażenie w dłuższych ujęciach, gdy kamera pozostaje blisko instrumentu. W takich scenach trudno zamaskować niepewne ruchy montażem.
Film zdobył sześć Oscarów
„La La Land” stało się jednym z największych wydarzeń sezonu filmowego. Musical zdobył czternaście nominacji do Oscara i wygrał sześć statuetek, w tym dla Emmy Stone, Damiena Chazelle’a i za muzykę Justina Hurwitza. Gosling także był nominowany za pierwszoplanową rolę.
Podczas ceremonii doszło ponadto do słynnej pomyłki przy ogłaszaniu najlepszego filmu. Najpierw wskazano „La La Land”, lecz prawdziwym zwycięzcą był „Moonlight”. Całą historię przypominamy w artykule o największej wpadce oscarowej gali. Zajrzyj też do profilu Ryana Goslinga.
Fotografia ilustracyjna: Ryan Gosling w 2017 roku, Gage Skidmore, Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0. Źródła informacji: wypowiedzi twórców dla ABC News, GQ oraz Los Angeles Times.
