Britney Spears zrobiła z Las Vegas swój koncertowy dom. Zamiast wyjeżdżać na kolejną światową trasę, przez cztery lata występowała w jednym teatrze. Bilans? Aż 248 koncertów i ponad 900 tysięcy sprzedanych biletów.
Początek wielkiego widowiska
27 grudnia 2013 roku w teatrze The AXIS w Planet Hollywood odbyła się premiera „Britney: Piece of Me”. Na widowni pojawiły się gwiazdy, wśród nich Katy Perry, Miley Cyrus i Selena Gomez. Spears zaproponowała publiczności przeboje z różnych etapów swojej kariery, wielkie układy taneczne i sceniczne efekty.
Pierwotnie rezydentura miała trwać dwa lata. Zainteresowanie było jednak na tyle duże, że przedłużono ją do końca 2017 roku. Ostatni koncert odbył się w sylwestra, 31 grudnia.
248 pokazów i miliony dolarów
Łączne wpływy z biletów oszacowano na około 137,7 mln dolarów. To jeden z wymownych przykładów tego, jak potężny biznes może powstać wokół regularnych występów w jednym miejscu. Nie chodziło przy tym o spokojne recitale – od „Toxic” po „Womanizer” show miało energię koncertu popowej supergwiazdy.
Model występów w Las Vegas przez lata kojarzono przede wszystkim z artystami o długiej karierze. Sukces Britney pokazał, że rezydentura może być atrakcyjna również dla publiczności wychowanej na współczesnym popie.
Spears i wielkie chwile popkultury
Las Vegas pozostaje ważnym rozdziałem w historii wokalistki, ale jej kariera dostarczyła też wielu chwil transmitowanych na cały świat. Przypomnijmy choćby spotkanie Britney Spears i Lady Gagi na gali MTV w 2011 roku.
Zdjęcie: Britney Spears podczas występu w Las Vegas w lipcu 2016 roku. Autor marcen27, Wikimedia Commons, CC BY 2.0.
