Wiosną 2009 roku nazwiska Dody i Radosława Majdana ponownie znalazły się obok siebie na pierwszych stronach serwisów plotkarskich. Tym razem nie chodziło jednak o ich rozwód czy kolejne doniesienia z życia prywatnego, lecz o kampanię reklamową marki prezerwatyw Taboo. Majdan został jej twarzą, a sposób, w jaki wykorzystano skojarzenia z jego byłą żoną, wywołał ostrą reakcję otoczenia piosenkarki.
Radosław Majdan został twarzą marki Taboo
W lutym 2009 roku media informowały, że Radosław Majdan podpisał kontrakt reklamowy z producentem prezerwatyw. Kampania miała wykorzystywać jego sportowy wizerunek, a jednym z jej motywów były piłkarskie hasła i zdjęcia byłego reprezentanta Polski. Sam pomysł szybko przestał być jednak zwykłą reklamą produktu.
Problemem stały się elementy, które – zdaniem Dody i jej menedżmentu – zbyt wyraźnie nawiązywały do niej. W materiałach kampanii widoczny był między innymi tatuaż Majdana przedstawiający piosenkarkę. Otoczenie artystki zwracało też uwagę na stylistykę reklamy, kolory i rozwiązania graficzne kojarzone z Dodą.
Doda odcinała się od kampanii
Menedżment Dody opublikował oświadczenie, w którym zapewniał, że artystka nie była zaangażowana w reklamę Taboo i nie uzgadniała z byłym mężem żadnej wspólnej akcji marketingowej. Krytykowano również sposób wykorzystania skojarzeń z jej wizerunkiem.
Co ciekawe, wraz z rozwojem afery ton wypowiedzi wobec Majdana nieco się zmienił. Zamiast przedstawiać go jako osobę świadomie wykorzystującą rozpoznawalność byłej żony, otoczenie Dody zaczęło przekonywać, że piłkarz sam został wprowadzony w błąd przez producenta kampanii.
Majdan chciał wycofać się ze współpracy
Radosław Majdan również zabrał głos. Twierdził, że nie zaakceptował ostatecznej formy materiałów reklamowych i że kampania poszła w kierunku, z którym nie chciał się utożsamiać. Publicznie deklarował wolę zakończenia współpracy z marką.
Sprawa nie zakończyła się jednak od razu. Firma utrzymywała, że umowa nadal obowiązuje, a media opisywały możliwe konsekwencje finansowe jej zerwania. W efekcie zwykły kontrakt reklamowy zamienił się w wielotygodniowy spektakl medialny, w którym mieszano marketing, dawne małżeństwo Dody i Majdana oraz wzajemne oświadczenia stron.
Dlaczego ta historia była tak głośna?
W tamtym czasie Doda należała do najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek, a jej związek i rozwód z Majdanem były szeroko komentowane. Marka reklamowa otrzymała więc coś znacznie cenniejszego niż standardową kampanię – ogromny rozgłos generowany przez kolejne publikacje i reakcje samych zainteresowanych.
Historia trafiła nawet do opracowań naukowych poświęconych mechanizmom polskiej popkultury i marketingowi muzycznemu. Przypadek Dody i Majdana był przywoływany jako przykład tego, jak reklama produktu może zostać powiązana z medialnym wizerunkiem artysty i jego życiem prywatnym.
Po latach łatwiej oddzielić fakty od tabloidowej otoczki
Najpewniejsze elementy tej historii są proste: Majdan podpisał kontrakt z marką Taboo, Doda publicznie odcinała się od kampanii, a jej menedżment sprzeciwiał się wykorzystaniu elementów kojarzonych z artystką. Majdan później informował, że nie akceptuje ostatecznej formy reklamy i chce zakończyć współpracę.
Reszta była już charakterystycznym produktem epoki, w której serwisy show-biznesowe budowały z takich konfliktów wielodniowe serie publikacji. Dziś ta historia jest ciekawa głównie jako przykład tego, jak funkcjonował polski internet i marketing celebrycki pod koniec pierwszej dekady XXI wieku.
Źródła
Przy odtwarzaniu historii wykorzystano archiwalne materiały Onetu, Dziennika, Przeglądu Sportowego oraz opracowanie Uniwersytetu Śląskiego dotyczące polskiej piosenki pop i popkultury.
Zdjęcie główne: Remigiusz Józefowicz / Wikimedia Commons / CC BY-SA 2.5.
