Był kiedyś dom, a w domu stół,
Pod kuchnią tlił się złoty żar,
W niedzielny dzień dobiegał stąd,
Dziewczęcych głosów tkliwy żal.
Obrazek tam nad łóżkiem był,
Pamiętam wiele takich miejsc,
Powtarzam więc uparcie tak,
Ach gdzie to wszystko dzisiaj jest?
Lato, lato, la, już mój synku,
Nie zobaczysz tamtych ścian.
Lato, lato, la, już córeczko,
Nie usłyszysz głosów tych.
Lato, lato, la, stare zdjęcie,
Jakaś pani, jakiś pan.
Lato, lato, la, latem kwitną,
W naszym domu dzikie bzy.
Po burzy świat zabliźni się,
Okryje rany suknią traw,
I zniknie sen dziecinny mój,
W powodzi nowych, pilnych spraw.
Lato, lato, la, już mój synku,
Nie zobaczysz tamtych ścian.
Lato, lato, la, już córeczko,
Nie usłyszysz głosów tych.
Lato, lato, la, stare zdjęcie,
Jakaś pani, jakiś pan.
Lato, lato, la, latem kwitną,
W naszym domu dzikie bzy.
Lato, lato, la, już mój synku,
Nie zobaczysz tamtych ścian…