Mówiłeś, mówiłeś…
Mówiłeś, będę miała piękny ślub,
A potem życie z tobą istny miód.
Kochanki mają święto kiedy chcą,
A żony męskie piekło cały rok.
Piąte etaty, rekompensaty,
Ten spod siódemki kupił swojej nowy wóz.
Gdzie są wakacje, chińskie kolacje,
Odwracam głowę kiedy widzę cudzy ślub.
Odchodzisz znowu, wracasz kiedy chcesz.
Zamieniam dom na hotel, miłość w skecz.
Kochanki mają święto kiedy chcą,
A żony męskie piekło cały rok.
Piąte etaty, rekompensaty,
Ten spod siódemki kupił swojej nowy wóz.
Gdzie są wakacje, chińskie kolacje,
Odwracam głowę kiedy widzę cudzy ślub.
W takim cyrku iluzji żyjemy,
Ten spacerek po linie już znam.
Frazesami się tylko głaszczemy.
Poświęciłam ci wiele moich lat.
Miesiącami się nie odzywamy.
Nikt nas w szkole nie uczył jak żyć,
Odwróceni do siebie plecami,
Żadne nie chce już słuchać cudzych skarg.
Mówiłeś….
Kochanki mają święto kiedy chcą,
A żony męskie piekło cały rok.
Mówiłeś….