(Hela… Hela)
Oj, panowie, a gdyby tak
Nagle nas nie było?
Na początku niejeden by
Krzyknął: Ale miło!
Ale potem by zjadła was
Męska monotonia
I już słyszę ten chór, jak z La S-
cali w rzewnych tonach.
Jola, Ola, Ela… Hela
Jola, Ola, Ela… Hela
Bo do czego przytulić twarz?
Gdzie jest ten puch marny?
A ten puch obserwuje was,
Tylko niewidzialny.
I możemy powrócić
I pocieszyć was,
Lecz musicie zanucić
By odczarować nas.
Jola, Ola, Ela… Hela
Jola, Ola, Ela… Hela
Jola, Ola, Hela… Hela
Jola, Hela
Nie musicie nosić nas na rękach. (Hela)
Nie musicie dla nas zrywać gwiazd. (Hela)
Tylko trochę dopieszczajcie nas w piosenkach. (Hela)
Chcemy śpiewająco przeżyć czas.
Jola, Ola, Ela… Hela
Jola, Ola, Ela… Hela
Oj, panowie, a gdyby tak
Nagle nas nie było?
Na początku niejeden by
Krzyknął: Ale miło! Co?
I co by było, co by było, co by było?
Pewnie by się piło
I troszeczkę biło,
A po nocach wyło…
(Hela… Hela)
La la la la la la la
La la la la la la
(Hela)
La la la la la la la
La la la la la la
(Hela)
La la la la la la la
La la la la la la
(Hela)
La la la la la la la
La la la la la la…