Ostatnie zdjęcia wywołały najwięcej pytań. Granica prywatności została przekroczona
Fotel załogi, drzwi samolotu i elementy kabiny sprawiają, że finałowe zdjęcia są jednoznacznie kojarzone z pracą. To wystarczyło, aby ponownie pojawiły się komentarze o regulaminach, bezpieczeństwie i możliwych karach. Jedni odbiorcy widzieli zwykłe fotografie pamiątkowe wykonane w spokojnym momencie. Inni uznali je za dowód, że personel wykorzystywał służbową przestrzeń do prywatnych sesji.
Nie znamy jednak czasu ani warunków wykonania tych ujęć. Samolot mógł stać na ziemi, zdjęcia mogły powstać po zakończeniu obowiązków, podczas szkolenia albo za zgodą przełożonych. Bez takich informacji nie da się uczciwie stwierdzić, że doszło do naruszenia zasad. Tym bardziej nie można przypisywać konkretnym osobom zwolnienia lub innej kary wyłącznie na podstawie fotografii.
Sensacyjny wydźwięk całej galerii bierze się przede wszystkim z połączenia trzech elementów: prywatnych zdjęć, łatwo rozpoznawalnego munduru i plotek o ostrych reakcjach pracodawców. Każdy z nich osobno nie wywołałby tak dużego zainteresowania. Razem tworzą historię, która zachęca do przechodzenia przez kolejne strony w poszukiwaniu najbardziej kontrowersyjnego kadru.
Nie udało się potwierdzić, że wszystkie zdjęcia stanowią jeden wyciek ani że osoby na nich przedstawione zostały zwolnione. Nie zmienia to faktu, że materiały mogły zostać rozpowszechnione bez wiedzy części autorek. Warto o tym pamiętać, ponieważ za sensacyjną galerią mogą stać prawdziwe osoby, które nie zgadzały się na wykorzystanie ich wizerunku w takim kontekście.
Finał pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czy fotografie były prywatne? Kto zebrał je w jednym miejscu? Czy linie lotnicze rzeczywiście reagowały, czy pogłoski o zwolnieniach dopisano wyłącznie dla zwiększenia odsłon? Jedno jest pewne: gdy takie zdjęcia raz trafiają do sieci, odzyskanie nad nimi kontroli staje się niemal niemożliwe.